Strona:Hermann Sudermann-Kuma Troska.djvu/57

Ta strona została przepisana.
51
KUMA TROSKA

Bracia byli niezwykle uprzejmi dla niego i dobrotliwie raczyli czasem zniżać się do jego pojęć; osobliwie ilekroć mieli jakieś do gospodarstwa odnoszące się żądanie, gdy chodziło naprzykład o osiodłanie konia lub szklankę mocniejszego grogu, wówczas zwracali się do niego z zaufaniem a jemu pochlebiało to niemało, że mógł im się czemś przysłużyć.
W gospodarstwie bo on był tak dobrze poinformowanym o każdym szczególe, jak gdyby sam był panem domu; cały niem był zajęty, w niem mieściły się wszystkie jego pragnienia, w niem koncentrowały wszystkie jego troski.
Co tak przyśpieszyło jego przedwczesną dojrzałość? Czy ta potrzeba pomagania osamotnionej matce, która go tak wcześnie wtajemniczała we wszystkie swe kłopoty i zmartwienia? Czy duch ten, rwący się do czynu, głęboko zastanawiający się nad wszystkiem i daleko patrzący w przyszłość, który był mu danym z natury?
Bardzo często, gdy tak siedział zamyślony z łokciami opartemi na stole — i w ruchach nawet był zawsze jak dorosły — matka twardą, spracowaną ręką głaskała mu czoło i twarz i mawiała:
— Uśmiechnijno się, mój chłopcze, rozpogódź, bądź jak inni wesołym, toć ci jeszcze nie ciążą troski.
O, miał on ich dosyć! Troska była częścią składową jego istoty, jak krew i ciało! — Czy to kur-