Strona:Herold Andre-Ferdinand - Życie Buddy.djvu/077

Ta strona została przepisana.

Po obudzeniu, zrozumiał na podstawie tych snów, że osiągnął wiedzę najwyższą i niebawem zostanie Buddą,
Wstał i ruszył ku wiosce Uruvilva żebrać jedzenia.
Właśnie wydoiła Sujata ośm przepysznych krów, jakie posiadała, a mleko ich było tłuste, gęste i wonne. Zmieszała je z miodem i mąką ryżową, potem zaś zaczęła gotować w nowym piecu. Utworzyła się masa zawiesista, ale nie wypływała poza brzegi garnka, ani też z pieca nie uchodził dym. Zdziwiona wielce Sujata powiedziała do służebnej Purny:
— Purno! Sprzyjają nam dzisiaj, widocznie, bogowie. Wyjrzyj, czy nie zbliża się do domu święty mąż.
Z progu dostrzegła Purna Sidhartę, zmierzającego wprost ku zagrodzie Sujaty. Wielką światłością promieniało ciało jego, tak że olśniło ono służebne. Wróciła co prędzej do pani swojej, wołając:
— Idzie, o pani! Idzie mąż święty. Ale oczy twe nie zniosą blasku, jaki go otacza!
— Niech tylko przyjdzie! — odparła żywo Sujata. — Dla niego to właśnie przysposobiłam polewkę z mleka krów moich.