Strona:Herold Andre-Ferdinand - Życie Buddy.djvu/137

Ta strona została przepisana.

czaplo! Ale nie uczynisz tego ze mną co z rybami! Zginę może, atoli zabiję wpierw ciebie!
To rzekłszy, skaleczył dotkliwie czaplę, ta zaś zalała się łzami i jęknęła:
— Drogi raku, nie czyń mi nic złego. Nie zjem cię i zaniosę na pewno do stawu lotosowego.
— Nieś więc! — rozkazał.
Czapla doszła do stawu i wyciągnęła szyję nad wodą, by rak mógł spaść w fale. Ale on ścisnął naprzód szyję czapli tak mocno, że ją przeciął, ja zaś, bóg drzewa, nie mogłem się powstrzymać od okrzyku:
— Dobrze czynisz, raku!
Potem dodał Błogosławiony jeszcze:
— Zdrada nie zawsze się udaje, a złość nie zawsze odnosi zwycięstwo. Prędzej, czy później każda czapla napotka swego raka. Nie zapominaj słów moich, książę Adżatasatru!
Vimbasara podziękował Mistrzowi za cenną naukę, daną synowi, potem zaś rzekł:
— O, Błogosławiony! Radbym cię o coś proprosić![1]
— Mów! — pozwolił Budda.

— Nie będę mógł oddawać ci winnej czci przez ciąg twej nieobecności i smutek ogarnie serce moje. Daj mi pukiel włosów i kilka odcinków paznokci,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – prosić.