Strona:Hieronim Derdowski - Walek na jarmarku.djvu/12

Ta strona została przepisana.
— 10 —

Idźtaż do kaduka! Jeszcze czas na sprawunki, teraz nie mam chęci, Bo mi się jakoś zdziebłko pod czupryną kręci. Prosto poszedł na rynek i na karuseli Jeździ, wcale nie zsiada, srodze się weseli; Gdy mu się już porządnie zawraca pod czubkiem, Idzie znowu do karczmy pokrzepić się kubkiem.
Naraz przyszła Walkowi taka do łba duma, Ze z chłopami pić nie chce, z panami się kuma. Poczęstował miętówką krawca w tymże czasie: — Niech jegomość poradzi, boć pan na tem zna się! Chciałbym kupić na święta sukmanę i spodnie, Ale żeby tak tanio, przy tem trochę modnie.
Krawiec głowę zadziera, ramionami wstrząsa I długiemi palcami kręci sobie wąsa. Zmierzył Walka oczyma od głowy do stopy: — Co, sukmanę? zawołał, toć to tylko chłopy Noszą takie kamzele aż po same pięty.