Strona:Hieronim Derdowski - Walek na jarmarku.djvu/15

Ta strona została przepisana.
— 13 —

nich, jak w Paryżu bywa dziś noszony. Towar to wytrzymały a nie bardzo drogi. Niechno pan raczy usiąść, wciągnąć je na nogi!
Walek, aby uniknąć próżnego mozołu, Najprzód spodnie przymierza od pasa do dołu; Że są wiele za krótkie, widzi już na oko. Przecież jeszcze nogawki rozciąga szeroko, Jako wiatrak swe długie rozszerza ramiona, Chcąc niby wszystkie wiatry przygarnąć do łona, Albo jako stodolne rozmykają wrota, Kiedy z pola nadjeżdża żniwiarzy robota. Brodą środek do piersi przyciska i ciągnie, Ale darmo, potrzebnej miary nie osięgnie. — Jać się — rzecze — przy kupnie namyślać nie lubię, Lecz tak mierząc na sążeń jakoś miarę gubię. — Ha, to już taka moda, kryć je trza w cholewach, Im są krótsze, tem mniej je pan zaszlapie w chlewach. Dzisiaj już nawet dzieci niejednego pana Noszą pantolo-