Strona:Hieronim Derdowski - Walek na jarmarku.djvu/64

Ta strona została przepisana.
— 62 —

Walek na ekonoma spogląda grymaśnie: — Jeno proszę mnie teraz tytułować Jaśnie! Ma pan adukacyją a nie wie, jak to się Trzeba z takim obchodzić, co ma szkła na nosie.
Musiał śmiać się ekonom: — A no, Jaśnie przede, Trzeba Panu też jasność naznaczyć na grzbiecie — I harapem go skropił w plecy raz i drugi, Ze się Walek na ziemię powalił jak długi.
Wtedy Wach litościwy obiema rękoma Długie buty obłapił pana ekonoma: — Proszę na rany boskie Wielmożnego Pana, Niechże Pan mu daruje, boć jucha pijana. — Idźcież sobie, kiedy tak szelma skuł się w mieście, To mu trza na ten przykład wsypać batów dwieście, Ruski rok popamięta, więcej się nie spije — Rzekł ekonom i Walka precz harapem bije.
Choć parobek na bicie dość był wytrzymały, Już po drugiej dziesiąt-