Strona:Hrabina Segur - Dobry mały djabełek.djvu/127

Ta strona została uwierzytelniona.
XII.
POMIĘDZY DWA OGNIE. TRAGICZNE ZAJŚCIA.

Pod koniec dnia wychowankowie żałowali że jutro nie da się tak przespać, jak dzisiaj.
— Bądźcie spokojni, — rzekł Karol, — jutro będziecie spali tak samo długo, jak dziś.
— Jakże to uczynisz?
— Zobaczycie później, a tymczasem śpijcie.
Polegano już na pomysłowości Karola; dlatego nikt go o nic nie pytał. Gdy wszyscy dokoła zasnęli, Karol wstał, otworzył okno, przywiązał sznur dzwonu do haka, który był umieszczony wyżej, ponad samym dzwonem, następnie zamknął okno, położył się, znowu i zasnął; spał dotąd aż go obudził lekki szmer; wysunął wówczas głowę przez okno i ujrzał, jak dzwonnik dzwonił co sił, ale bez żadnego skutku: nie było słychać ani dźwięku. Karol zaczekał jak dawniej, aż dzwonnik odszedł do siebie, i odczepił sznurek.
Wybiła piąta, szósta, ale dokoła wszystko spało, zupełnie tak samo jak wczoraj.
— To jest dziwne, — rzekł sam do siebie