Strona:Hrabina Segur - Dobry mały djabełek.djvu/138

Ta strona została uwierzytelniona.

Karol.
Powiem wam o tem jutro, gdy wszystko już będzie zrobione. A teraz chcę, byście sobie przypomnieli o tych wszystkich przyjemnościach, jakie wam sprawiłem za cały czas mego tu pobytu.
Trzy noce długotrwałego snu. Uwolnienie od prześladowań ze strony złej kotki. Kilka ogólnych niespodziewanych przerw w zajęciach. Wreszcie smaczny obiad i piękny widok wściekłości i lamentów starszego Old-Nika oraz jego przyjaciół.
Ownzem! Tak! zawołała cała klasa.
Bokser (wchodząc).
Cóż tu macie znowu! Jeszcze jakieś krzyki.
Karol.
To zmuszamy podżegaczy, aby się przyznali do swej zbrodni, i sądzimy, że jutro to uczynią. Jeżeli zaś nie zechcą, sam przemówię w ich imieniu, panie profesorze, to już zdecydowane. Powiem wszystko, o czem tylko wiem.
Bokser.
Świetnie! wreszcie obudziło się w was również dobre uczucie. A tymczasem proszę zająć miejsca i — do nauki.
Wychowankowie rzucili się na swe miejsca, nauczyciel zaś zajął również swoje miejsce i wszyscy zabrali się do pracy
Po upływie półgodziny nauczyciel chciał wstać, aby wziąć książkę, którą trudno mu było dostać siedząc. Daremne były usiłowania! Próżne starania! jakgdyby go coś przygwoździło do jego siedzenia!
Co to jest znowu? — zawołał głosem podobnym dd gromu — Co to znown zrobili ci złoczyńcy?