Strona:Ignàt Herrmann - Ojciec Kondelik i narzeczony Wejwara Cz. 1.djvu/37

Ta strona została skorygowana.
33

mniej potrzebuje. Bywały już takie rzeczy, ładna uciecha! Człowiek wolałby wtedy w piekle siedzieć. Chusteczkę przygotuj sobie koronkową, dwie zwyczajne wezmę z sobą do koszyczka. Otrzyj na czysto żelazko, Pepi, i połóż je sobie na stoliku, wieczorem niczego nie szukajmy. Mamy w domu spirytus, Kasiu? No dobrze, dobrze. Skrzywankowa przyjdzie cię uczesać, jeszcze do niej skoczysz przed południem, Kasiu, aby tu była o pół do szóstej. Włosianki i kilka szpilek wezmę z sobą, Pepciu, o to się nie kłopocz. Na chusteczkę kapnij sobie trochę kolońskiej lub tego milfleru, tylko nie przelej! Nie jest przyjemnie, kiedy dziewczyna pachnie, jak sklep apteczny. Rękawiczki weźmiesz te makowe, te dłuższe, obejrzyj dobrze guziczki, aby ci potem po sali nie latały. Bransoletę granatową na prawą rękę, a na lewą możesz wziąć tego wężyka. Tak, dziewczyno, wszystko sobie wyjmij, ażeby wieczorem nie było bieganiny...
Wszystko to mówiła pani Kondelikowa półgłosem, ale rozkazująco, jak jenerał, który wydaje rozkazy przed bitwą.
Wszak takie odwiedziny salonu tanecznego, to jakby wyprawa wojenna. Jeżeli się uda pierwszy szturm, zwycięża się potem lekko dalej.
Ale podczas gdy udzielała tych rozkazów, znosiła sama z pudełek, szufladek i przegródek wszystko, o czem mówiła, nie czekając, aż to uczyni Pepcia. Była może sama więcej wzruszoną, niż Pepcia. Powodzenie bowiem córki było jej własnem powodzeniem. Wiedziała dobrze, że w tym czasie wszystkie