Strona:Iliada.djvu/043

Ta strona została przepisana.


nia, ſtosownego do rzeczy. Ale ieżeli poecie Łacińſkiemu większa liczba dziwi się w tym punkcie, niż poecie Greckiemu; nie masz w tém nic szczególnego. Mniéy krytyków zdatnych było sądzić o iednym, niż o drugim ięzyku. Dyonizy z Halikarnassu, w traktacie o szykowaniu wyrazów, wiele mieysc z Homera przytoczył, w których znayduią się tego gatunku piękności. Dosyć ieſt uważyć, że iego wiersze tak łatwo idą, iż zdaie się, iakoby Homer nie miał innéy pracy, tylko pisać to, co mu dyktowały Muzy; a razem tak są mocne i żywe, że nas iak dźwięk trąby obudzaią i zapalaią. Płyną na kształt rzeki, któréy wody, w równém zawsze poruszeniu, napełniają zawsze iéy koryto. Unoszą nas pędem silnym, ale razem naysłodszym.
A zatém, z jakiegokolwiek bądź względu sądzić będziemy Homera, zawsze nas wynalezienie naywięcéy zaſtanowi: iego dzieło we wszyſtkich częściach uważane, z wynalezienia ma właściwą sobie cechę i zaletę. Osnowa w nim obszernieysza i obfitsza, niż w którymkolwiek poecie, charaktery żywiéy i mocniéy wydane, mowy silnieysze i dzielniéy przenikaiące, uczucia więcéy maiące ognia i ślachetności, wyrazy wyższe i śmielsze, miara wiersza bystrzeysza i rozmaitsza. Przekonany ieſtem, że w tém, com po-