Strona:Iliada.djvu/122

Ta strona została przepisana.


Idą powoli, ciężkim ściśnieni kłopotem,        333
Siedzącego zastają wodza pod namiotem.
Achilles ich postrzegłszy, zasmucił się srodze,
Ci króla czcią przeięci, w wielkiéy byli trwodze,
Stali cicho, ni w jedném wyrzekli co słowie.
Poznał rycerz ich trudność, więc piérwszy tak powie:
„Witaycie woźni, bogów i śmiertelnych posły,[1]
Przystąpcie, wy niewinni, lecz Atryd wyniosły,
Do niego ia, nie do was, mam żalu przyczynę:
Pódź kochany Patroklu, wyday im dziewczynę,[2]
Weźcie ią, ale bądźcie świadki nad mym bolem,
Przed niebem i przód ziemią i przed srogim królem:
Będzie kiedyś dla Greków Achilles potrzebny…
Złym tylko chuciom służy ten człowiek haniebny:
Z przeszłych on rzeczy wnosić przyszłości nie umie,
I gubi Greki, głupiéy dogadzaiąc dumie.„
Natychmiast wierny Patrokl z mieysca swego wstaie,
Slicznego lica brankę posłańcom oddaie:
Wracaią się pod namiot Atryda szeroki,
Smutna niewiasta idzie niechętnemi kroki.
Odchodzi od swych Pelid, i łzy hoyne toczy,[3]
Zdala siada na brzegu, w morze wlepia oczy,
I rozciągnąwszy ręce, tak matkę zaklina:
„Gdyś mię krótkiego życia dała na świat syna,
Matko! przynaymniéy Jowisz, co piorunem włada,
Niechay mi sławne imię i wielką cześć nada:

  1. Widać z całey Jliady, iak woźnych urząd był poważany. Zoſtawali oni wprawdzie pod rozkazami królów: ale wysokie obowiązki, których dopełniali, iednały dla nich naywiększe względy. Osoba ich była święta, należeli do sprawowania obrządków religii, używani byli do poselstw. Takie trzeba mieć wyobrażenie o woźnych, gdziekolwiek ich Homer na scenę wyprowadza.
  2. Dziwno nam wydawać się może, że Achilles tak łatwo Bryzeidę oddaie. Podług dzisieyszego sposobu myślenia, w takim przypadku rycerz powinien się porwać do broni. Ale wyobrażenia honoru za-wisły od obyczaiów wieku. Achilles był pewny, że się tak naylepiéy zemści nad Agamemnonem, gdy walczyć przeſtanie. Nie można zaprzeczyć, aby w takowéy zemście nie było wiele wyniosłości duszy. Dawni, którzy zapewne znali swóy honor, poſtępku Achillesa nie ganili.
  3. Niektórzy krytycy obrażaią się łzami Achillesa. Ale nie maszli łez, które złość, gniew i zapalczywość wyciſka? Homer wyſtawia płaczących swoich bohatyrów. Tak Ulisses płacze w Odyssei. Podobno dawni lepiéy znali naturę ludzką, okazuiąc ią czasem słabą, niżeli ci, którzy chcąc nadto wynieść człowieka, robią go Stoikiem: a ten ieſt czyſtym rozumu tworem.