Strona:Iliada.djvu/156

Ta strona została przepisana.


Tak rzekła, wraz bohatyr z żalu się ocuca,        179
Poznaie głos bogini, śpieszy i płaszcz rzuca.
Podnosi go Eurybat:[1] A gdy Atrydowi
Zabiegł drogę, możnemu narodów królowi,
Bierze od niego w ręce berło znakomite,[2]
Obiega z nim Achiwy, pancerzem okryte:
A czy wodza, czy kogo z przednieyszych potyka,
Uymuie go wymową słodkiego ięzyka.
„Zacny mężu, nie stąpay ludzi podłych śladem,
Wstrzymaj się, drugich twoim zatrzymay przykładem,
Bo ieszcze nie wiesz dobrze o króla zamiarze,
Teraz woyska doświadcza, potém ie ukarze.
Nie wszystkim pozwolono wiedzieć iego myśli:
Żeby do takich nieszczęść Achiwi nieprzyśli!
Bo wielki gniew na ludzi od monarchy spada,
Który, z łaski Jowisza, narodami włada.„
Gdy z ludu kogo postrzegł, że upornie staie,
Tego berłem okłada i słowami łaie.
„Niebaczny! siedź spokoynie, ta dłoń ciebie skarci,
Sluchay drugich, co więcéy niźli ty, są warci:
Boiaźń i gnuśność w rzędzie nayniższym cię kładzie:
Niś ty w boiu ceniony, ni poważny w radzie.
Czy każdy w woysku Greckiém za wodza się sądzi!
Niedobry iest rząd wielu: niech więc ieden rządzi,
Król, którego sam Jowisz powagą przyodział,
I nam dał posłuszeństwo, iemu władzę w podział.„

  1. Woźny Ulissesa. Drugi tego imienia woźny był Agamemnona.
  2. Berło Agamemnona samo oſtrzegało Greków, że Ulisses z jego woli na nowe zgromadzenie lud zwoływał.