Strona:Iliada.djvu/174

Ta strona została przepisana.


Pilenę, Chalcys, morza szturmowaną wały,        647
I Kalidon ostremi nasrożony skały.
Bo ślachetne Oneia iuż nie żyło plemię,
Umarł sam, Meleager iuż poszedł podziemię:
Tak się Toas na czele Etolów posadził:
Ten za sobą czterdzieści okrętów prowadził.
Jdomeney przywodzi Kretom, sławny dzidą,
Zanim Gnossy mieszkańcy w wielkiéy liczbie idą,
I z Gortyny, murami warownego miasta,
Z Liktu, z Rycyum, z Festu, z Miletu, z Likasta,
I wielu innych siły niezwalczone wiedli,
Co w Krecie, sto słynącéy miastami osiedli.
Jdomeney wódz piérwszy, a Meryon drugi:
Z niemi naw osimdziesiąt przybył szereg długi.
Tlepolem zaś Heraklid, z męztwa nieśmiertelny,
Na dziewięciu miał nawach lud Rodyan dzielny;
Lind, Kamir, Jalys, miasta dzierżący zamożne,
Lud ieden podzielony na trzy części różne.
Z siły, z wzrostu ogromny, Tlepolem przywodzi:
Astyochea matka z Herkula go rodzi,
Tę przy Selleiu, wziętą z Efiry, poślubił,
Gdzie wiele miast i młodzi kwitnacéy wygubił.
Gdy wyrósł w domu oyca, otoczon dostatkiem,
Zabił dziada swoiego nieszczęsnym przypadkiem,
Licymna podeszłego, zacne Marsa plemię.
Więc zebrawszy lud, rzucił lubą oyców ziemię.