Strona:Iliada.djvu/180

Ta strona została przepisana.


Wzięła postać Polita, Trojańskiego śpiega,        803
Który pilnie Achayskich obrotów dostrzega,
Stoiąc na starożytnym Ezyeta grobie;
Szybkością nóg mogący łatwo radzić sobie.
W jego postaci Jrys temi słowy rzecze:
„Na długich się wam, starcze, rozmowach czas wlecze,
Jakobyście dziś żyli na łonie pokoiu,
A tu się zbliża chwila okrutnego boiu.
Widziałem wielkie woyska, byłem wśród orężów,
Lecz nigdy nie widziałem takiéy liczby mężów.
Bo jako liście wiosny, albo piasku chmury,
Idzie ogromne woysko, bóy niesie pod mury.
Ciebie, Hektorze, temi upominam słowy:
W mieście Pryama liczny iest lud posiłkowy.
Jako różnych narodów, tak różnych ięzyków:
Niechże każdy wódz stanie na czele swych szyków,
Niechay każdy do boiu porządek uczyni„
Rzekła, Hektor natychmiast poznał głos bogini.
Zrywaią nagle radę, chwytaią za bronie,
Otwieraią wraz bramy: i męże i konie
Cisną się hurmem w pole: a od tylu tłoków,
Wrzask i zgiełk się przebiia do samych obłoków.
Jest za miastem pagórek płasko nachylony,
Zatém łatwy daiący przystęp z każdéy strony:
Ludzie i bogi różnym zowią go sposobem,
Ci mianuią Bateią, ci Myrynny grobem.