Strona:Iliada.djvu/243

Ta strona została przepisana.


Temi niegdy sposoby, w Marsa sztuce sławni,        309
Brali miasta i pole wygrywali dawni.„
Tak w boiach doświadczony starzec ich oświeca,
Co w sercu mężów króla żywą radość wznieca.
„Oby, mówi, iak dusza w tobie niezłamana,
Tak miałeś dzielne siły i krzepkie kolana :
Lecz cię starość nachyla, która wszystkich gniecie,
By raczéy innych gniotła, a tyś był w lat kwiecie!„
„O Atrydzie! rzekł Nestor, wiek mię dziś osłabił:
Czemum ia nie ten, kiedym Ereutala zabił!
Nie wszystkie ludziom niebo daie razem dary:
Wtedym był młody, silny, dziś słaby i stary.
Lecz będę w boiu, wesprę walczących przestrogą,
Toć iedno iest, co ieszcze starzy zrobić mogą.
Niechay ten dzidą w polu nieprzyjaciół zmiata,
Kogo ogniem kwitnące podżegaią lata.„
Skończył, a król z pociechą serca daléy śpieszy:
Aż nareście przychodzi do Ateńskiey rzeszy.
Lecz nic przy Menesteiu boiu nie oznacza,
Bezczynny wódz, bezczynne woysko go otacza.
Tuż Jtak wielki radą, niezmordowan trudem,
Walecznych Cefalensów otoczony ludem.
Jeszcze do nich woienne nie doszły okrzyki,
Gdyż dopiero się właśnie poruszały szyki
Troian, iezdców odważnych, i Greckich rycerzy.
Czekali więc, aż który wprzód zastęp uderzy,