Strona:Iliada.djvu/244

Ta strona została przepisana.


I zaczynając bitwę, na Troian poskoczy.        335
Agamemnon im gnuśność wyrzuca na oczy.
„Krwi Peteia, którego Jowisz kochał wiele,
I ty, co zawsze chytre przemyślasz fortele,
Czemu zdala stoicie? nie szukacie znoiu?
Czekacie, aż was drudzy uprzedzą do boiu?
Wam piérwszym należało mężnie zacząć sprawę,
I Marsową na placu poruszyć kurzawę,
Jak was piérwszych przyzywam do moiego stołu.
Bo gdy się zgromadzaią wodzowie pospołu,
Dobrze wam zgotowana smakuie biesiada.[1]
Dobrze się wino spiia, dobrze mięso zjada.
Lecz gdy mężnie wystawić trzeba w polu życie,
Dziesięciu się uprzedzić półkom dozwolicie.„
Wskroś Ulissesa takie wymówki przebodły:
„Do mnież, rzekł, królu! wyrzut obracasz tak podły?
Namże wymiatasz gnuśność do rycerskiéy sprawy?
Niech się tylko z Troiany rozpocznie bóy krwawy,
Chciéy patrzyć, a nie będzie tayno twemu oku,
Że Ulisses nikomu nie ustąpi kroku;
W naypiérwszym rzędzie oyciec Telemaka stanie,[2]
A ty wstydzić się będziesz za tak płoche zdanie.„
Poczuł Atryd, że wyraz ten z gniewu pochodzi,
Więc z uśmiechem tak pierwsze wyrzuty łagodzi.
Przemyślny Ulissesie, cny Laerta synu,
Nie łaię cię, nie grzeię do mężnego czynu.

  1. Tu trzeba się przenieść do czasów ſtarożytnych: i o tém ieszcze nie trzeba zapominać, że te uczty dawane były kosztem woyska w namiocie Agamemnona: a zatém przynaymniéy własnych darów na oczy nie wyrzuca. Znaydować się na tych biesiadach niemałym było zaszczytem, gdyż samych tylko wodzów z męztwa i roſtropności sławnych do nich przypuszczano.
  2. Prawdziwy glos natury: Ulisses imię oyca nad własne swoie nazwiſko przenosi.