Strona:Iliada.djvu/318

Ta strona została przepisana.


Temi słowy zapala umysł boiu chciwy.        73
Byliby przed mężnemi uciekli Achiwy,
I aż w mieście szukali schronienia Troianie;
Kiedy przy Eneaszu i Hektorze stanie
Helen, z wieszczków naylepszy, i tak się odzywa:
„Eneaszu! Hektorze! na was dwu spoczywa
Lików i Troian ufność; w was nadzieię kładą,
Wy piérwsi do wszystkiego i męztwem i radą.
Biegaycie, zatrzymuycie lud trwożny przed bramy:
Bo się na nieprzyiaciół szyderstwo wydamy,
Jeśli, wbiegłszy do miasta, na ręku żon padną.
Gdy woysku oszczędzicie hańbę tak szkaradną,
I męztwo zagrzeiecie, my tu będziem stali.
Choćby z naywiększą siłą Grecy nacierali,
Nie ustąpimy kroku, tak każe potrzeba.
Tymczasem, ty Hektorze, kochany od nieba,
Pódź do miasta,[1] mów matce: niech matrony zwoła,
Z niemi niech do Pallady uda się kościoła,
I zasłonę, co wszystkich zbiorów iest ozdobą,
Naypięknieyszą, naywiększą, niechay weźmie z sobą,
I złoży na kolanach błękitnéy bogini:
Niech także, zabić dla niéy, ślub święty uczyni.
Dwanaście rocznych cielic i iarzmem nietkniętych;
Jeśli się zlitowawszy murów Troi świętych,
I małżonek Troiańskich i maleńkich dzieci,
Tydyda, który wszędzie strach i pogrom nieci,

  1. Wielu krytyków naganiało Homerowi, że Hektora podczas bitwy do miasta wysyła. Odpowiedziano im, iż to się ſtało dla boſkiego obrzędu, i z rozkazu naywiększego z wieszczków. W wielkich niebezpieczeńſtwach udawano się do obrządków religii, dla ożywienia w woyſku odwagi: czego widzimy dosyć częſte w Liwiiuszu przykłady.