Strona:Iliada.djvu/321

Ta strona została przepisana.


Jako się liście rodzi, tak i ludzkie plemię:[1]        153
Jako wiatr liście wstrząsa, okrywa niém ziemię,
A w inne, w czasie wiosny, drzewo się przybiera;
Jedno plemię się rodzi, a drugie wymiera.
Ale ieśli chcesz poznać ród móy od początku,
Który wielu znaiomy, powiem ci w porządku.
Jest, na granicach Argów, miasto Efir zwane,
To było Syzyfowi mądremu poddane,
Eolskiego plemienia: z niego Glauk się rodzi,
A z Glauka Bellerofon wsławiony pochodzi.
Dało mu niebo zacną duszę w piękném ciele,
Ale mu Pret niechętny złego myślał wiele:
Wygnał z miasta młodzieńca król niesprawiedliwy,
Z rąk Jowisza trzymaiąc berło nad Argiwy.
Bo ku niemu Anteia, śliczna żona Preta,
Skrytym gorzała ogniem: a widząc kobieta,
Ze złą chucią dobrego serca nie rozżarzy,
Udała się, przez zemstę, do chytréy potwarzy.
Jedno, mówi, o Precie! z dwoyga dziś wybieray,
Zabiy Bellerofona, albo sam umieray,
Gdyż on chciał niegodziwie twoie skazić łoże.
Na to król gniewu w sobie powściągnąć nie może:
Jednak, przez wzgląd na bogi, sam rąk nie zakrwawił.
Do Licyi go zatém z listami wyprawił,[2]
W których śmierć dla zacnego młodzieńca wyryta;
Mniemał, że go świekr zgubi, skoro ie przeczyta.

  1. Ta uwaga tak piękna, tak prawdziwa, ściągnęła żarty niektórych zimnych krytyków. Ale za cóżby się miała źle wydawać w uſtach bohatyra, który w swoiéy familii tyle widział przykładów nieszczęścia? Podobny wyraz czytamy w Eklezyaſtyku w Rozdziale XIV. w. 18.
  2. To mieysce okazuie, że iuż znane było pismo za czasów Homera.