Strona:Iliada.djvu/332

Ta strona została przepisana.


Tu z sobą przyprowadził, z innym razem łupem,        439
Pożniéy na wolność puścił za drogim okupem.
Ale bogini lasów na nię się rozżarła,
I w domu oyca życie strzałami wydarła.
Tyś mi oycem, tyś matką, kochany Hektorze,
Tyś mi bratem, ty mężem, w dni kwitnących porze:
Zostań tu, zbyt rycerską nie uwodź się cnotą,
Nie zostawiay mię wdową, a syna sierotą.
Wstrzymay woyska pod gaiem, rada ta niepróżna:
Stamtąd bowiem nayłatwiéy na mur wstąpić można.
Trzykroć iuż doświadczali Danayscy wodzowie,
Atrydy, Jdomeney, Tydyd, Aiaxowie;
Czy oni tam z jakiego wieszczka rady przyśli,
Czy też ich poprowadził własnéy zapęd myśli?„
Na to Hektor, naywiększy wódz na krwawe boie:
„Kochana Andromacho, czuię żale twoie,
Leczby Troian i Troiek głosy mię przebodły,
Gdybym się zdala boiu chronił, iak mąż podły.
Nie, nie może się serce moie upośledzać,
Chcę nayżwawsze Troiany do boiu uprzedzać,
Moię i oyca chwałę utrzymać przykładnie.
Wiem ia, że przyjdzie ten czas, kiedy Troia padnie,
Kiedy wielki wielkiego ludu król polęże,
A z nim zginą Troiańscy, straszni dzidą męże.
Ale nie tak się lękam Troiańskiéy zaguby,
Nie tak oyca Pryama, i matki Hekuby,