Strona:Iliada.djvu/347

Ta strona została przepisana.


I Achiwów i Troian wstrzymay od oręża,        49
Sam zaś naydzielnieyszego z Greków wyzwiy męża.
Jeszcze cię dzisiay na śmierć nie skazuią losy:
Słyszałem ia dopiero samych bogów głosy.„
Tak rzekł wieszczek: a Hektor niezmiernie się cieszy,
Zatém wziąwszy wpół oszczep między woyska śpieszy,
Wstrzymuiąc Troian, których w pracę Mars zaprzągnął;
Stanęli: Agamemnon Achiwy powściągnął.
Nowym rzeczy widokiem chciwe pasąć oko,
Apollo i Minerwa siadaią wysoko
Na buku Jowiszowym, właśnie iak dwa sępy.
Z obudwu stron ściśnione usiadły zastępy:
Gęste dzidy srożeią i twarde przyłbice.
Jak srogi widok morza, gdy smutne ciemnice
Niesie powstaiącego Akwilonu wianie;
Tak srodzy się wydaią Grecy i Troianie.
Hektor w środku, od wszelkiéy boiaźni daleki:
„Słuchaycie mię Troiany i waleczne Greki.[1]
To, co mi serce każe, odkryię wam szczerze.
Pan górny próżne nasze uczynił przymierze,
I nieszczęścia dla obu gotuie narodów;
Aż, lub wy dobędziecie pyszny Troi grodów.
Lub zostaniecie zbici przy okrętach sami.
Są wybrańsi rycerze, Grecy, między wami:
Którego więc zapala ogień woiownika,
Niech wyydzie, niech się z mężnym Hektorem potyka.[2]

  1. Mowa Hektora pełna wspaniałości, połączona ieſt razem z ślachetną ſkromnością. Mówi bohatyr poproſtu; ieśli mię przeciwnik móy zabiie: a mówiąc o sobie wyraża: ieśli mi Apollo da zwycięstwo.
  2. Sposób wyrażenia zgodny z proſtotą bohatyrſkiego wieku, nie podpadaiący wcale arzutowi samochwalſtwa i dumy. Tak w Wirgiliuszu mówi bohatyr Eneidy.

    Sum pius Aeneas, fama super æthera notus.