Strona:Iliada.djvu/381

Ta strona została przepisana.


Skończył Hektor: a Juno, na głos tak zuchwały,        205
Wzruszyła się na tronie, wstrząsła Olimp cały.
„Czyż bez litości, rzecze, wielki morza boże!
Oko twoie na klęski Greków patrzeć może?
Oni ci w Helicenie mnogie niosą dary,
Oni w Egach wspaniałe czynią ci ofiary.[1]
Czyż im za to zwycięztwa nie winieneś życzyć?
Jle nas tu przyiaznych Grekom można liczyć,
Gdybyśmy spólną siłą z Jowiszem się starli,
Pewniebyśmy i Troian i iego odparli:
Że nie tak straszny piorun, wnetby się dowiedział,
I pogrążony w smutku na Jdzieby siedział.„
A na to Neptun gniewny: „Juno! cóż to słyszem!
„O zuchwała! chcesz woyny doświadczać z Jowiszem?
Neptun z nim walczyć nie chce i drugim odradza,
Jego samego większa, niż nas wszystkich władza.„
Tak mówili bogowie. Plac między okręty
I okopy Greckiemi cały był zaięty,
I końmi i mężami: lecz w téy ciasnéy stronie,
Wszysko do kupy zbite i męże i konie.
Hektor ich tam napędził, Hektor ich obsaczył,
Kiedy mu chwałę Jowisz łaskawy przeznaczył.
I byłby zniszczył Greków, zapalił ich nawy,
Gdyby czémprędzey Juno, do rycerskiéy sprawy.
Nie natchnęła Atryda, trwożne zagrzać roty.
Obiega więc okręty, obiega namioty:

  1. Dwa miaſta w Achaii: w każdem z nich znaydował się kościół i posąg Neptuna.