Strona:Iliada.djvu/389

Ta strona została przepisana.


Woła Jrydy, w złote ustroionéy pióra:        413
Bież, mów, niech mi się wróci i żona i córa:
Niechay mi się przed oczy nie stawią niebacznie,
Nienaylepsza się bitwa między nami zacznie.
Bo, co mówię, to zrobię, a wyrok móy taki:
Naypiérwéy im przy wozie skaleczę rumaki,
Same z wozów postrącam, a wozy połamię,
Na ciele zaś bolesne nypiętnuię znamie:
Dziesięć lat ran nie zgładzi, które piorun zada:
Co to iest walka z oycem, obaczy Pallada.
Junony zapalczywość, nie tak mi iest dziwna,
Bo ona zawsze moim zamysłom przeciwna.„
Jrys wyścigaiąca wiatr lekkim obrotem,
Pośpiesza z Jdy bystrym do Olimpu lotem.
Przy bramie ie spotyka, zatrzymać się prosi,
I wiernie rozkaz dany Jowisza donosi:
„Dokądżeto śpieszycie? co was tak zapala?
Achiwom Jowisz wsparcia dawać nie pozwala.
Jeśli spełni, co wyrzekł, los wasz będzie taki:
Naypiérwéy wam przy wozie skaleczy rumaki,
Same postrąca z wozów, a wozy połamie,
Na ciele zaś bolesne wypiętnuie znamie.
Dziesięć lat ran nie zgładzi, które piorun zada,
Co to iest walka z oycem, obaczy Pallada.
Junony zapalczywość, nie tak mu iest dziwna,
Bo ona zawsze iego zamysłom przeciwna.