Strona:Iliada.djvu/391

Ta strona została przepisana.


Którymeście nienawiść wieczną poprzysięgły.        465
Wiedźcie, choćby się na mnie wszystkie bogi sprzęgły,
Wszystkie legną pod moiéy prawicy zamachem.
Lecz przeięte zbawiennym wprzód byłyście strachem,
Niżeli was uyrzały w polu krwawe boie:
Bo powiadam, a znacie, czem sa słowa moie;
Gdybyście waszéy chciały dokonać niecnoty,
Uderzone odemnie piorunnemi groty,
Jużbyście nie wróciły do bogów siedliska.„
Na te słowa, z Minerwą Juno wargi ściska.
W obu piersiach na Troi zgubę złość zaciekła,
Siedziały blisko siebie: Pallas nic nie rzekła,
Chociaż ią w głębi serca straszliwy gniew zjada:
Juno wstrzymać nie może, tak więc odpowiada:
„I dlaczego nas martwisz surowym wyrazem?
Dlaczego się z tak srogim rozwodzisz przekazem?
Któż nie wie, że się twoiéy nic nie oprze sile?
Żałuiem tylko Greków, których legło tyle,
I nad któremi ieszcze smutna wisi dola.
Wstrzymamy się od woyny, gdy ta twoia wola:
Ale im radą chcemy dać ratunek pewny,
Żeby nie wyginęli, pókiś na nich gniewny.„
„Skoro światu Jutrzenka złotym błyśnie włosem,
Obaczysz Juno, groźnym rzekł Saturnid głosem,
Jak Hektor będzie Greki bił ręką zwycięską:
Aż powszechną narodu poruszony klęską.