Strona:Iliada2.djvu/026

Ta strona została przepisana.


Tak ia, w nocach bezsennych ciężkiem znosił trudy,        335
Wednie się z walecznemi potykałem ludy,
Brodziłem ustawicznie we krwi nieznużony,
Piersi moich za wasze nadstawiaiąc żony.
Dwanaście miast dobyłem z okręty moiemi,
Jedénaściem ich pieszy zwalił na téy ziemi:
Wziąłem łupy, mogłem się zbogacić niezmiernie,
Lecz wszystko Atrydowi oddawałem wiernie.
Siedząc przy flocie, z moiéy pracy się nadymał,
Mało rozdał, a więcéy dla siebie zatrzymał.
I królom też udzielał trochę z téy zdobyczy;
Każdy przecież, co dostał, spokoynie dziedziczy.
Mnie skrzywdził! wziął mi żonę, kochanie serdeczne!
Niech na niéy spełnia gwałtem swe żądze wszeteczne!
Skąd przeciwko Troianom wszczął się pożar woyny?
Dlaczego Agamemnon ściągnął tu lud zbroyny?
Czyż nie dla wyrządzonéy Helenie ohydy?
Samiż tylko swe żony kochaią Atrydy?
Każdy poczciwy kocha swoię sercem stałém:
Jak ia tę, choć w niewoli będącą, kochałem:
Raz łup wziął, raz mię zdradził, próżne teraz żale;
Próżno mię szuka podeyść, znam go doskonale.
Niech z wodzami, niech z tobą radzi Ulissesie,[1]
Jak odeprzeć te ognie, które Troia niesie.
Niemałych on bezemnie iuż dokazał rzeczy,
Mur wyniósł, rów wykopał, dla Troian odsieczy:

  1. Achilles pamiętny na ów wyraz Agamemnon w Xiędze I.

    „Czyżto na tobie iednym los Grecyi stoi?
    „Mam drugich, co się zemszczą, méy krzywdy na Troi;

    odpowiada na niego, nie ochraniaiąc ani Ulissesa, ani Aiaxa, mimo przyiaźni, którą z temi bohatyrami był złączony.