Strona:Iliada2.djvu/051

Ta strona została przepisana.


Nic nie znam, coby można porównać z tym czynem;        49
A przecież nie iest boga, ni bogini synem.
Orężem iego wziąwszy klęskę tak ogromną,
Rozumiem , że iéy nigdy Grecy nie zapomną.
Bież, przywołay Aiaxa z królem Krety siwym,
Ja do Nestora krokiem pospieszę skwapliwym,
Ażeby poszedł zemną, gdzie są nasze straże:
Naylepiéy usłuchaią, gdy starzec rozkaże:
Syn iego tam przywodzi: naywięcéy zlecona,
Straż obozu na niego i na Meryona.„
A Menelay się pyta, by uniknąć błędu;
„Powiedz mi, ze krwi bracie, a królu z urzędu,
Czy na mieyscu z wodzami mam na ciebie czekać,
Czy dawszy im rozkazy, powrotu nie zwlekać?„
Król na to: „Zostać owszem każe myśl ostrożna:
W takich ciemnościach łatwo pominąć się można,
Przez tyle dróg w obozie, nietrudne zbłądzenie.
Gdziekolwiek póydziesz, głośno zalecay baczenie,
Każdego nazywając po oycu i rodzie:[1]
Uymuie serca grzeczność, wyniosłość ie bodzie.
Czuwaymy, zagrzewaymy, bo chciał wyrok boski,
Skazać nas od kolebki na prace i troski.„
Tak rozkazawszy bratu, sam czémprędzy zmierza
Do Nestora, czułego narodów pasterza:
On w namiocie na łożu miękkiem śpi spokoyny.
Tuż przy nim cały iego był porządek zbroyny,

  1. Z tego mieysca pokazuie się, że to był sposób uczczenia kogo, nazywaiąc go po imieniu oyca i dziada. Usprawiedliwić zatém należy Homera, że częſto podobnym sposobem swoich bohatyrów nazywa.