Strona:Iliada2.djvu/054

Ta strona została przepisana.


„Tém lepiéy, mówi Nestor, nikt nań nie zamruczy:        127
Dobrze ten iest słuchany, co przykładem uczy.„
Bierze szatę, na nogi obów kształtny wciąga,
Z purpury płaszcz dwoisty srebrną haftką sprząga,
Którym starzec wygodnie całe ciało kryie:
Miękka wełna krętemi kędziory się wiie.
A kiedy iuż uzbroił rękę długą dzidą,
Oba z Agamemnonem wdłuż okrętów idą.
Na mądrego Ulissa Pilów mówca krzyknął:
Czuyne rycerza ucho zaraz głos przeniknął.
Wybiega, i takiemi pyta ich słowami:
„Za co w noc po obozie błąkacie się sami?
Jakie niebezpieczeństwo do tego przymusza?„
A król: „Niech cię to, wodzu, na nas nie obrusza,
Że ci nie pozwalamy spoczywać do woli.
Ach! lękamy się dzisiay naysroższéy niedoli!
Spiesz, obudzimy drugich: spólna skaże rada,
Czy nam woiować, czyli uciekać wypada.„
Rzekł, Ulisses na chwilę do namiotu skoczył,
Wziął tarczę, i za niemi udać się nie zwłoczył.
Przyszli do Dyomeda: ten w zbroynéy odzieży,
Pod niebem, przy namiocie, rozciągniony leży;[1]
Obok, snu używaią mężne woiowniki.
Głowy na tarczach wsparte, w ziemię wbite piki,
Blask, nakształt błyskawicy, rzucaią do góry:
Pod sobą wódz posłanie miał z wołowéy skóry,

  1. Homer wydaie wszędzie charakter Dyomeda, iako zaufanego w swoiéy odwadze rycerza. Ten bohatyr na końcu poprzedzaiącéy Xięgi dodał serca zatrwożonym wodzom odmówieniem Achillesa. Zaufany w swoiéy nieustraszonéy waleczności, śpi spokoynie, i odwagę swoię w woyſko przelewa. Zahartowany na niewygody woyny, używa spoczynku pod niebem, cały w zbroi, gotowy, za naypiérwszym znakiem, lecieć na nieprzyiaciela. Obraz iego w miłéy wydaie się sprzeczności z obrazem Neſtora, na łożu miękkiem spokoynie śpiącego.