Strona:Iliada2.djvu/061

Ta strona została przepisana.


Czy naszą bronią starci, pracy się wyrzekli,        309
I tylko myślą o tém, by zręcznie uciekli.„
Na to umilkli wszyscy: Był miedzy Troiany
Syn woźnego Eumeda, rycerz Dolon zwany:
Ten i w złocie i w miedzi, wielkie liczył zbiory,
Na twarzy niepoczesny, ale w nogach skory:
Pięcią otoczon siostry, sam był iedynakiem,
On się między Troiany okazał iunakiem.
„Hektorze! tyle czuię rycerskiéy ochoty,
Że do naw póydę śledzić Achiwów obroty.
Wznieś berło, wezwiy boga, co piorunem grozi,
Że świetny wóz, na którym Achilles się wozi,
I pyszne iego konie otrzymam w nagrodę.
Ja zaręczam, że twoich myśli nie zawiodę:
Będę w obozie, będę w Atryda okręcie,[1]
Tam usłyszę radzących wodzów przedsięwzięcie,
Czy chcą, aby lud walczył, czy, żeby uciekał.„
Hektor żądanéy zrobić przysięgi nie zwlekał.
„Niechay mi władca gromu, Jowisz świadkiem będzie,
Nikt z Troian na te konie, na ten wóz nie wsiędzie;
Twoia zawsze ta zdobycz, od wielu pragniona.„
Tak rzekł, daremnie przysiągł, lecz zagrzał Dolona.
Zaraz łuk na grzbiet kładzie, i kołczan ze strzały,
Na szerokich ramionach wilk mu wisi biały,
Na głowie ma ze skórą wiewiórczą przyłbicę,
A oszczepem stalowym uzbroił prawicę.

  1. Plutarch uważa różnicę między charakterem Dyo-meda, który poproſtu się oświadcza, że póydzie do obozu Troiańſkiego, i żąda towarzysza; a głupiem zaufaniem w sobie i przechwalaniem się Dolona, obiecuiącego doſtać się aż do namiotu i okrętu Agamemnona.