Strona:Iliada2.djvu/101

Ta strona została przepisana.


Spocone wyprzągł konie Eurymedon wierny.        621
Wodze na morskim brzegu, gdzie wiatr ciągnął mierny,
Zamokłe suszą suknie z obfitego potu,
I siadaią na krzesłach, wszedłszy do namiotu.
Prześliczna twoia córa, zacny Arsynoiu,
Hekameda się krząta około napoju:
Gdy Tened wziął Achilles, czcząc rostropność rzadką,
Udarował Grek starca tą dziewicą gładką.
Stawia stół, misę na nim, kładzie gospodyni
Miód, mąkę i cebulę, co pragnienie czyni.
Z domu wzięta na stole świeci wielka czasza,
Blask rzęsisty od gwoździ, iasność gwiazd przygasza:
Na uchach zaś, a cztery były ucha zgięte,
Pasą się dwa gołębie, ze złota wyrznięte.
Innyby starzec pełnéy nie udźwignął czary,
Nestor łatwo podnosił, chociaż tak był stary.
Dziewka, coby o piękność z boginią się sparła,
Do wina z Pramny, sera koziego utarła,[1]
I mąką posypała; iest napóy gotowy,
Więc do wzięcia miłemi zachęca ich słowy.
Kiedy ieden i drugi pragnienie uśmierza,
I rozmową nad smutną dolą się rozszerza.
Tymczasem do namiotu, mąż podobny bogu,
Wchodzi waleczny Patrokl, i staie u progu.
Widzi go starzec, zaraz z mieysca się podnosi,
I za rękę prowadząc, aby usiadł, prosi.

  1. Egipcyanie i Grecy lubili bardzo cebulę: ieſt ona słodka w ich kraiu. Napóy zrobiony od Hekamedy, dla nas możeby był niesmaczny: mogli w nim iednak smakować Grecy. Pramna była góra na wyspie Jkary. Ernesty tłumaczy, że to wino nie od mieysca, ale od gatunku swego, tak było nazwane.