Strona:Iliada2.djvu/102

Ta strona została przepisana.


Patrokl się opieraiąc, temi słowy rzecze:        647
„Nie namówisz mię siedzieć, szanowny człowiecze:
Przyiaciel móy, którego prawem dla mnie wola,
Kazał mi się dowiedzieć, kogoś uwiózł z pola:
Lecz oto Machaona mężnego poznaię.
Biegnę więc do Achilla, i znać o tém daię.
Wiesz dobrze, starcze, iak on porywczo zwykł czynić,
Jak niewinnego nawet gotów iest obwinić.„
Na to mówi w te słowa Pilów król sędziwy:[1]
„Skąd ta Achillesowi litość nad Achiwy?
Nie wie, iak ciężko Greki los woyny przyciska:
Piérwsi wodzowie ranni, ci zdala, ci zbliska.
Strzałą Tydyd przeszyty, rycerz zawołany,
Ulisses, Agamemnon, dzidą wzięli rany:
Strzała ciężko zraniła w biodro Eurypila,
I tego, com go uwiózł, krótka temu chwila.
Chociaż ma wielkie serce i oręż zwycięzki,
Litości Pelid nie ma nad naszemi klęski.
Czyli wtedy uzbroi iego rękę dzida,
Kiedy iuż wszelki odpór na nic się nie przyda?
Kiedy Troianie rzucą ognie do naw długich,
I nas zmieszanych będą rznąć iednych na drugich?
Nie ożywia dziś członków moich dawna siła.
Oby mi się ta młodość, ta moc powróciła!
Jakiéy natenczas dałem chwalebne dowody,
Gdyśmy z Eleanami walczyli o trzody:

  1. Mowa Neſtora w téy okoliczności ieſt zanadto długa. Prawda, że ſtarzec opowiadaiąc swéy młodości czyny, kiedy mimo zakazu oyca, bez koni i wozu, poszedł walczyć przeciw nieprzyielowi, tém mocniéy daie uczuć Patroklowi, iak haniebna ieſt nieczynność iego przyiaciela. Skutek téy mowy był zupełny, bo Patrokl, podług rady Neſtora, wyszedł w pole z woyſkiem Achillesa. Jednakże w tak wielkiém Greków niebezpieczeńſtwie, należało bydź krótszym. Tu uważmy, iaka ieſt gadatliwość ſtarego wieku. Patrokl nie chce siąśdź, daiąc za przyczynę, że musi czémprędzéy śpieszyć do Achillesa; a Neſtor prawi rozciągle dzieła swoiéy młodości. Patrokl przez uszanowanie dla wieku, musiał do końca słuchać mowy Neſtora.