Strona:Iliada2.djvu/125

Ta strona została przepisana.


Tak ci wypadłszy, Troian wstrzymuią natarcie,        153
Stoiący im na murach z góry daią wsparcie:
Więc walczą, w ich pomocy i w swéy ufni broni,
A twardym razem bita miedź na piersiach dzwoni.
Tamci rzucaią głazy, stoiąc na wież szczycie,
Biią się za okręty, namioty i życie.
Jako, gdy czarne chmury spędzi wiatr burzliwy,
Rzęsisty grad z obłoków sypie się na niwy;
Tak gęsto i kamienie i groty i strzały,
Zarówno z rak Achiwów, iak Troian latały.
Ostremi głazy z silnéy uderzane ręki,
Tarcze, przyłbice, ięczą chrapliwemi dźwięki.[1]
Na taki odpór, Azy ledwie się nie wścieka,
Krzyczy, biie się w biodra, na bogi narzeka:
„O Jowiszu! i w tobie zaufanie mylne:
Mógłemże się spodziewać, by Greki, choć silne,
Tak natarczywe naszych wytrzymały ciosy?
Oto, iak pszczoły gniewne, lub zażarte osy,
Co w mieyscu nieprzystępném, zamkną się w swym domu,
I broniąc płodu, weyścia nie dadzą nikomu;
Dwa ci rycerze naszę wstrzymuią wygraną.
Póki zabici, albo wzięci nie zostaną.„
Tak szemrał, ale Jowisz głuchy na te słowa
Bo naiwiększą dziś chwałę dla Hektora chowa.
Przy innych bramach równie była bitwa sroga,
Nie zdołam iéy opisać, trzeba na to boga.[2]

  1.  
    It clamor totis per propugnacula muris,
    Intendunt acres arcus amentaque torquen:
    Sternitur omne solum telis: tum scuta cavæque
    Dant sonitum flictu galeæ, pugna aspera surgit.

    Ænei: Lib: IX. v. 664.

     
    „Wrzask niezmierny po całych murach się rozlega,
    „Tysiac z łuków strzał, tysiąc głazów z proc wybiega,
    „Ziemia bronią zasłana: szyszaków, puklerzy
    „Jęk smutny słychać: coraz większy bóy się szerzy.

  2. Ten wyraz wielki entuzyazm w sobie zamyka. Poeta upada pod mnóſtwem rzeczy, które ma opisywać. Sam więc siebie przerywa: a przez to tém większe daie o nich wyobrażenie.