Strona:Iliada2.djvu/134

Ta strona została przepisana.


Pada iak nurek z wieży, a życie z człowieka,        387
Ogromnym skruszonego kamieniem ucieka.
Teucer Glauka ukrócił duszę w bitwach śmiałą.
Bo gdy na mur się miotał, ugodził go strzałą,
W mieysce, gdzie iego ramie obnażone zoczył.
Musiał ustąpić z boiu: zatém z muru skoczył,
I czémprędzéy ukryty między swemi stanie.
Żeby kto z Greków iego nie urągał ranie.
Zasmucił się Sarpedon, że Glauk odszedł miły:
Lecz rozżarty tém bardziéy swe natężył siły.
Pchnął Alkmaona dzidą, gdy ią ciągnął z ciała,
Crek za nią upadł z muru, a zbroia szczęk dała.
Potém wieży podporę, uciosaną z dębu,
Bal w silne chwycił ręce, wyruszył ze wrębu,
Odkrył mur i otworzył dla wielu rot wniście;
Wtedy na walczącego wodza tak ogniście,
Teucer i Aiax razem zgubny cios wymierza.
Przy piersiach Teucer strzałą w pas świetny uderza:
Cios ten nic mu nie szkodził, chociaż go nie minął:
Nie chciał Jowisz, by iego syn przy nawach zginął.
Aiax nań z dzidą skoczył, ta puklerz przedarła,
I przecięż zażartego rycerza odparła:
Uderzony, cokolwiek od bram kroku ruszył,
Cokolwiek, bo ie złamać ieszcze sobie tuszył.
Woła na swoich, myśląc o tak wielkiéy chwale:
„Cóż to Liki, w rycerskim stygniecie zapale?