Strona:Iliada2.djvu/221

Ta strona została przepisana.


Jrys bogów posłanka i Apollo zmierza        153
Na Jdę wyniesioną, matkę płodną zwierza.
Jowisz siedział, obłokiem wonnym się otoczył:
A skoro przed swém boskiém obliczem ich zoczył,
Serdecznie tém przybyciem został ucieszony;
Bo i prędko spełnili rozkazy Junony,
I ona się w ich daniu okazała szczera.
Naprzód Jrys takowe zlecenie odbiera.
„Nieś wiernie ten odemnie rozkaz dla Neptuna,
I powiedz, że z nim idziesz od władcy pioruna.
Niech bitwę porzuciwszy, w téy mi zaraz porze,
Spieszy do rady bogów, lub skryie się w morze:
Jeśli na me rozkazy nie chce bydź powolny,
Niech zważy, czy méy sile oprzeć się iest zdolny:
I władza mię nad niego wynosi i lata.
Więc tak lekce starszego będzie ważył brata?
Więc sobie równość ze mną w pysznéy uprządł głowie,
Ze mną, przed którym wszyscy insi drżą bogowie?„
Rzekł: zaraz wykonana była iego wola,
Zbiega Jrys z Gargaru na Troiańskie pola.
A iak śnieg, lub grad pada, z tchnieniem Boreasza,
Który wraca pogodę, a chmury rozprasza;
Tak posłanka, złotemi ozdobiona pióry,
Szybko spada z Jdeyskiéy do Neptuna góry.
„Neptunie, mówi, Jowisz panuiący w niebie,
Przysyła mię z takowém zleceniem do ciebie: