Strona:Iliada2.djvu/296

Ta strona została przepisana.


Lecz twóy brat Hyperenor, gdy się ubezpieczył        23
W swych koniach, czekał na mnie, i brzydko złorzeczył,
Zowiąc mię naygnuśnieyszym wpośród Greków mężem,
W kwiecie wieku swoiego, mym poległ orężem.
Już się więcéy do swego domu nie pośpieszył,
Ni żony swéy, ni miłych rodziców ucieszył.
Koniec równy niedługo twoiéy będzie dumie.
A przeto, sam ci radzę, abyś skrył się w tłumie,
I nie mierzył się zemną w Marsowym zawodzie.
Głupi dopiero widzi nieszczęście po szkodzie.„
Euforb na to: „Więc teraz i za brata zgubę,
Twoia mi krew odpowie, i za dumną chlubę.
Owdowiłeś mu w świeżéy małżonkę łożnicy,
Oycaś i matkę w wiecznéy pogrążył tęsknicy,
Osłodziłbym ich żale, długie ięki skrócił,
Gdybym do nich z twą zbroią i głową powrócił:
Dar ten iakby dla Panta i Proty był miły!
Teraz doświadczyć naszéy nie zwlekaymy siły:
Kto lepiéy walczyć umie, niechay ten przemaga,
Niech się wyda nas obu boiaźń, lub odwaga.„
Rzekł, i uderza w tarczę, lecz iéy nie przebiia,
Twardą miedzią odparte żelazo się zwiia.
Menelay do Jowisza zaniósłszy modlitwy,
Od którego pomyślny zawisł koniec bitwy,
Poskoczył za Euforbem, kiedy cofał nogi:
Trafia w brodę, a silnie grot naparłszy srogi,