Strona:Iliada2.djvu/312

Ta strona została przepisana.


Tak, gdzie wieczne schronienie zrobił człowiek sobie,        439
Stoią nieporuszone kolumny na grobie.[1]
Przy świetnym wozie głowy nachyliły smutne,
Serca im rozdzieraią boleści okrutne:
Którego rękę znały, zginął mężny człowiek!
Rzęsiste im na ziemię łzy leią się z powiek,
Rozpuszczonemi piasek zamiataią grzywy.
Postrzegłszy z nieba Jowisz stan ich nieszczęśliwy,
Zaraz się tego smutku i płaczu użali.
„Pocożeśmy was, rzecze, Peleiowi dali?
Człowiek śmiertelny, konie nieśmiertelne zyskał:
Czy, by nędzny stan ludzi równie was uciskał?
Bo cokolwiek na ziemi oddycha i chodzi,
Nic się tak nieszczęśliwym, iak człowiek, nie rodzi.
Ale przynaymniéy wasze w tém osłodzę dolę,
Że, aby na was ieździł Hektor, nie pozwolę.
Czyli mu niedość zbroię Achilla posiadać?
Wam zaś nową chcę lekkość, nową siłę nadać,
Byście Automedona uniosły na nawy.
Jeszcze zgromi Achiwów oręż Troian krwawy:
I póty ich przemaga, póty walczy, biie,
Póki się słońce w nocy ciemnościach nie skryie.„
Rzekł Saturnid, i w piersi natchnął ogień żywy:
One przepyszne z piasku otrząsnąwszy grzywy,
Bystrym pędem wóz świetny zaraz niosą w pole.
Automedon, choć cierpiał naydotkliwsze bóle,

  1. Na grobach stawiano słupy, na których kładziono wozy i konie.