Strona:Iliada2.djvu/320

Ta strona została przepisana.


O! żebyć iak nayprędzéy doszła ta nowina,        647
Przez którego z rycerzy, do Peleia syna!
On nie wie, że naymilszy przyiaciel mu zginał.
Lecz nikt mi się do tego zdolny nie nawinął;
Nas i wozy otacza wkoło cień ponury.
Wszechmocny niebios panie! spędź, te od nas chmury,
Wróć dzień, day oczom widzieć, a ieśli do końca
Zawzięty, chcesz nas zgubić, zgub przy świetle słońca.„[1]
Mówił z płaczem, łzy iego nie były daremne:
Oddalił obłok Jowisz, mgły rozpędził ciemne,
Słońce błysnęło, przestrzeń cała w świetle staie.
Aiax Menelaiowi to zlecenie daie.
„Menelaiu! którego wielki Jowisz kocha,
Na wszystkie strony okiem szukay Antylocha:
Niech zaraz do Achlla z tą nowiną bieży,
Że naymilszy przyiaciel iego trupem leży.„
Odchodzi, lecz niechętnie. Jak lew, gdy utrudzi,
Drażniąc ich bez przestanku, psów pilnych i ludzi:
Chce koniecznie do wołów przybliżyć się stayni,
Ale ci, napaść zwierza odpierać zwyczayni,
Całą noc wszyscy baczne odprawuią straże;
Wpada lew zapalony, lecz nic nie dokaże,
Próżno na mięso ostrzy kły w krwawéy paszczęce,
Zewsząd nań gęste miecą groty śmiałe ręce,
I smolne niosą głownie: a tak bez nadziei,
Smutnie ryczący, rano uchodzi do kniei;

  1. W mieyscu tém iaśnieie w całém blasku odwaga Aiaxa. Nie prosi on Jowisza, ażeby go ocalił, ale żeby nie zginął w ciemnościach, a przez to nie stracił sławy, z walecznego opierania się nieprzyiaciołom. „O Jowiszu oycze, uwolniy tylko od téy pomroki synów Greckich, powróć iasność, i pozwól oczom widzieć, a potém zgub i zniszcz nas w pośród światła, kiedy ci się tak podoba.„
    Przełożenie Grzegorza Piramowicza w dziele o Wymowie karta 205.