Strona:Iliada3.djvu/050

Ta strona została przepisana.

Abyś wspierał Troiany do zachodu słońca,        231
Do nocy; iakżeś dla nich zawodny obrońca!„
Achilla nic w zapędzie rycerskim nie wstrzyma,
Skacze w koryto: rzeka mąci się i wzdyma,[1]
Wzrusza gwałtownie wody, i z swego łożyska,
Powałem obalone trupy na brzeg ciska,
Ryczy iak wół; w głębokich swych otchłań ukryciu,
Ocala tych co ieszcze zostali przy życiu.
Groźne wały, o puklerz biiąc, strasznie warczą:
Już się im oprzeć siły Achilla nie starczą,
Już silnym porwanego pędem nurty niosły.
On się za wiąz chwyciwszy na brzegu wyrosły,
Wyrywa go z korzeniem, i kruszy brzeg cały,
Gałęzie, iakby tama, zatrzymuią wały:
Wysoki wiąz na wodzie, iak most się roztoczył.
Bohatyr z czarnych głębi na niego wyskoczył,
I zdumiony, na pole czémprędzéy ucieka.
Zczerniona bardziéy ieszcze nadyma się rzeka,
I ściga za Achillem, aby go oddalić,
A nieszczęśliwych Troian od zguby ocalić.
Rycerz, na rzut oszczepu, wielkie sadzi skoki:
Albo iak, lekkiém skrzydłem wzniesion pod obłoki
Orzeł, górny król ptaków, zdobycz swoię pędzi;
Tak on bystrze się rzuca, i kroków nie szczędzi.
Miedź mu ięczy na piersiach, krzywym skacze zwrotem,
A rzeka za nim ściga z szumiącym łoskotem.

  1. Oto walka nowego rodzaiu w Jliadzie, a która wynosi Achillesa nad wszystkich bohatyrów. Kto zna, iakie są prawa bayki, nie będzie obwiniał Homera o przestąpienie granic podobieństwa do prawdy. Achilles, bez żadnego wsparcia od bogów, bo Neptun i Juno utwierdzili go tylko w odwadze, walczy przeciw Xantowi. Można, odłożywszy na bok zmyślenie poetyczne, rozumieć, że przez nagłe ulewy, Xant wezbrał w momencie, gdy bohatyr uciekaiących Troian w korycie téy rzeki zabiiał.