Strona:Iliada3.djvu/115

Ta strona została przepisana.

Fenixa, giermka oyca, posłał, by tam siedział,        361
Zważał ich bieg, i wiernie o wszystkiém powiedział.
Razem podnieśli bicze, i leyce srebrzyste
Wstrześli, i wykrzyknęli na konie ogniste:
Te od naw wyskakuią w chwalebne przegony,
Tuman piasku wartkiemi kopyty wzruszony,
Jak chmura się podnosi, wiatr igra pierzchliwy,
Lekko miotaiąc w biegu rozpuszczone grzywy.
Wozy, raz w polu równém, gładkim płyną tokiem,
Znowu się w górę wznoszą gwałtownym podskokiem,
Jeźdźcy stoią: zwycięztwa żądzą piersi dyszą,
Biią serca, nad końmi nachyleni wiszą.[1]
Te lecą wpośród kurzu: lecz gdy w bystrym biegu,
Na powrót, ku morskiemu zwracaią się brzegu,
Wzmagaią pęd, każdego moc iawnie się znaczy.
Wybiegł Eumel, od lekkich uniesiony klaczy.
Tuż na Trosa ogierach Dyomed go tyka,
Gorącém tchnieniem grzeią ramie przeciwnika,
Nad nim z wyniesionemi wylatuią głowy,
I każdym skaczą rzutem na wóz Eumelowy.
Byłby odniósł zwycięztwo, lub wątpliwe zrobił:
Lecz nie chcąc, by się chwałą tak piękną ozdobił,
Feb z ręki Dyomeda wytrącił bicz świetny:
Gniewną łzą lice skropił bohatyr ślachetny,
Gdy na przedzie daleko przeciwnika zoczył,
A iego wóz się w tyle opieszale toczył.

  1.  
    Nonne vides cum præcipiti certamine campum
    Corripuere, ruuntque effusi carcere currus:
    Cum spes arrectæ juvenum, exsultantiaque haurit
    Corda pavor pulsans: Illi instant verbere torto
    Et proni dant lora: volat vi fervidus axis,
    Jamque humiles, jamque elati sublime videntur
    Æra per vacuum ferri atque assurgere in auras.
    Nec mora, nec requies; at fulvae nimbus harenæ
    Tollitur: humescunt spumis flatuque sequentum:
    Tantus amor laudum, tantæ est victoria curæ.

    Georg: Lib: III. v. 103.

     
    „Nie widzisz, iak wypadli ze szranków na pole?
    „Jak się wozy na wartkiém obracaią kole?
    „Nadzieia wznosi serca, strach ie biie . . . pędzą,
    „lch gęstych razów bystrym rumakom nie szczędzą:
    „Schyleni leyc puszczaią: na gorącéy osi
    „Leci wóz; iuż się zniża, iuż w górę podnosi,
    „Zdaie się po powietrzu lekkiém biec poskokiem:
    „Nie masz spoczynku, prochu okryci obłokiem:
    „Barki, następuiących wilży dech spieniały;
    „Taka żądza zwycięztwa, taka miłość chwały.