Strona:Iliada3.djvu/124

Ta strona została przepisana.


Niż żebym wyrzucony był z twoiego serca,        595
Lub został przeciw bogom sprosny przeniewierca.„
Rzekł, i klacz Atrydowi powraca uprzeymie.
Wraz iego serce słodkie wesele obeymie:
A iaka na zieloney niwie, wedle kłosa.
W orzeźwiaiących kroplach rozlewa się rosa;
Takie czucie wnętrzności króla napełniło:
Więc do niego w tych słowach odzywa się miło:
„Składam gniew, ustępuię klacz dla Antylocha:
Dawniéy w tobie nie była myśl lekka i płocha,
Dzisiay nad rostropnością przemógł wiek twóy młody.
Drugi raz lepszym nie bierz podstępem nagrody.
Dla innego nie byłbym łatwo ubłagany.
Ale ty, i twóy oyciec, i twóy brat kochany,
Tyle dla moiey sprawy czynicie statecznie:
Wracam przyiaźń, o wszystkiém zapominam wiecznie.
Weź klacz, choć mnie należy: niech lud widzi cały,
Że nigdy bydź nie umiem dumny i zuchwały.„
Natychmiast w Noemona ręce klacz oddaie,
Sam ślachetnie na piękném naczyniu przestaie:
Meryon wziął z porządku dwa talenta złota.
Achilles czarę, w któréy przecudna robota,
Zanosi do Nestora, przez rząd Greków długi.
„Weź to, starcze, szanowny z wieku i zasługi,
Niech ci pamiątką będzie Patrokla pogrzebu:
Podobało się wziąć go z oczu naszych niebu!