Strona:Iliada3.djvu/126

Ta strona została przepisana.


Ty pódź kończyć twoiego obchód przyiaciela:        657
Wdzięcznie biorę, co twoia przyiaźń mi udziela,
Widzę, że dobry Nestor w sercu twém się mieści:
Znaiąc, do iakiéy prawo mam u Greków cześci,
Oddałeś należyty zaszczyt siwéy głowie:
Niechay ci ten uczynek nagrodzą bogowie.„
Wysłuchawszy pochlebnéy Nestora pochwały,
Idzie w koło Achilles, gdzie Greki siedziały,
I nowe im zachęty wystawia przed oczy.
Kto w twardy rzemień zbroyny, krwawą walkę stoczy,
Sześcioletnia i trwała na prace mulica,
Którą ledwie naytęższa uchodzi prawica,
Związana, stoi w środku, zwycięzcy nagrodą:
Puhar zwyciężonemu nieszczęścia osłodą.
To wystawiwszy, w takiéy odzywa się mowie:
„Atrydzi! i wy ludów Achayskich wodzowie!
Męże, co silną ręką razy niosą z góry,
Niechay wystąpią zbroyni w rzemień z byczéy skóry.[1]
Kogo chwałą okryie Apollo życzliwy,
I kogo za zwycięzcę okrzykną Achiwy;
Z tą odeydzie mulicą nagrodzon wspaniale.
Zwyciężony puharem ukoi swe żale.„
Rzekł, widzi zgromadzenie ogromnego chłopa,
Wstał, biegły w takich walkach, Epey syn Panopa.
Schwycił ręką mulicę, i rzekł wpośród rzeszy:
„Niech po ten piękny puhar kto inny pośpieszy:

  1.  
    Nunc, si cui virtus animusque in pectore præsens,
    Adsit et evinctis attollat bracchia palmis.

    Ænei: Lib: VI. v. 706.

     
    „Kto się czuie do siły i męztwa, niech wstanie,
    „Wzniesie ręce, włożywszy ciężki rzemień na nie.