Strona:Iliada3.djvu/132

Ta strona została przepisana.


Niech, świetną wdziawszy zbroię, walczą o nagrody,        803
Daiąc przed Greki swoiéy zręczności i dowody.
Od czyiego krew piérwsza wytryśnie pocisku,
Ten odemnie dostanie płytki pałasz w zysku,
Pałasz tęgi, z Trackiego żelaza ukuty,
Z którego Asteropey mą ręką wyzuty.
Resztę zbroi podzielą: ieszcze obu potém,
Pyszną uczczę biesiadą pod moim namiotem.„
Tak rzekł: wraz Telamona wielki syn powstaie:
Dyomed iego bronią strwożyć się nie daie.
Wdziawszy na boku zbroię, śmiałym idą krokiem,
Groźném oba na siebie poglądaiąc okiem:
Na ten widok Achiwi zdumieli się wszyscy.
A kiedy iuż rycerze byli siebie bliscy,
Trzykroć natarł, i trzykroć każdy cios wymierzył.
Wtém Aiax przeciwnika w paiżą uderzył,
Lecz grot nie sięgnął ciała, pancerz go odbiia:
Od Tydyda Aiaxa zagrożona szyia,
W nią godzi cios nad tarczą: lud zaczął się trwożyć,
Krzykął, żeby iuż koniec téy bitwie położyć,
I obu bohatyrom równe dadź zapłaty:
Jednak nadto wziął Tydyd miecz i pas bogaty.
Wódz wyniósł krąg żelazny: wielką sławę zyskał
Ecyon, gdy tą massą chropowatą ciskał:
Lecz nie odparł Achilla swém ramieniem tęgiém,
Zabił go, wziął bogactwa iego i z tym kręgiem.