Strona:Iliada3.djvu/134

Ta strona została przepisana.


Kto, chybiwszy gołębia, dotknie uwiązanie,        855
Jako mniéy zręczny, proste siekiery dostanie.„
Wstaie Teucer, z nim walkę chce Meryon dzielić.
Wstrzęśli losy w przyłbicy, kto piérwszy ma strzelić:
Padł los Teukra, łuk napiął, lekki grot wyrzucił,
Ale oczekiwanie iego Feb zasmucił.
Bo téż zaniechał bogu łuku rycerz młody
Slubować na ofiarę iagniąt piérworody.
Chybił ptaka, od Feba wydarta mu chwała,
Jednakże nić przecięła iego lekka strzała.
Wylatuie ptak w niebo, nić na ziemię pada.
Z wielkim okrzykiem poklask dała mu gromada.
Już miał Meryon strzałę nasadzoną pióry,
Łuk wyrwał z ręki Teukra, wymierzył do góry:
Bogu zaś, co w niechybnéy strzały puszcza mierze,
Piérworodne iagnięta ślubuie w ofierze:
I ptaka bystrym koła kreślącego lotem,
Pod niebem, w środek skrzydła, utrafia swym grotem.
Ten niedługo przy stopach upadł Meryona.
A biedny gołąb ranny, wprzód niżeli skona,
Siada chwilę na maszcie, lekko skrzydłem rucha,
A potém się rozciąga, i pada bez ducha.
Patrząc na taki widok, lud Grecki się zdumiał.
Przeto Meryon, który lepiéy strzelić umiał,
Dwusieczne miał siekiery: choć zręczny do strzały,
Lecz mniéy trafny, wziął Teucer dar mniéy okazały.