Strona:Iliada3.djvu/170

Ta strona została przepisana.


Pelid ie na pogrzebne łoże dźwignął z ziemi,        595
I na wozie położył z towarzyszmi swemi,
A wzywając Patrokla wpośród ięków wielu;
„Nie miéy mi tego za złe, miły przyiacielu,
Jeśli się w piekle dowiesz o moim uczynku.
Wziąłem okup za ciało w drogim upominku:
Ale mam obowiązki przyiaźni w pamięci,
I większą część tych bogactw Achil ci poświęci.„
Powróciwszy, naprzeciw Pryama usiada,
I co uczynił, temi słowy opowiada.
„Masz syna, byłem twemu powolny życzeniu,
Rano go przy Jutrzenki obaczysz promieniu.
Teraz przyymiy posiłek, uśmierz serca mękę.
I Niiobe ściągnęła do pokarmu rękę.
Chociaż dwunastu dzieci żałowała straty.
Sześć miała cór, sześć synów, iakby świeże kwiaty.
Synów iéy brzmiąca Feba zabiła cięciwa,
Córy strzałą Dyana obaliła mściwa,
Za to, że matka śmiała równać się Latonie:
Bogini dwoie, rzekła, poczęła w swem łonie,
A ona mogła liczném potomstwem się chlubić.
Lecz płód Latony, łatwo mógł iéy dzieci zgubić.
Przez dziewięć dni leżały wśród własnéy posoki,
Niegrzebne, Jowisz w twarde lud zmienił opoki:
Dziesiątego dnia, bogi złożyły ich w grobie.
Po łzach matka pokarmu nie przeczyła sobie,