Strona:Józef Birkenmajer - Łzy Chrystusowe.djvu/52

Ta strona została przepisana.
– 50 –

dbał, o niej nie myślał... Inna myśl go zaprząta, innej wesołej nowiny wyczekuje... Dla tej to nowiny wesołej zaciągnął się do szeregów, w jej imię dobrowolnie znosił trudy przedwczesne... Kiedyż usłyszy i on wesołą nowinę – doczeka spełnienia swych ideałów i tęsknych nadziei, piastowanych w duszy?...
Na to pytanie odpowiadała chłopcu jedynie cisza nocy zimowej... Widział tylko niewielką bladoszarą przestrzeń przed sobą...
Skądciś tam, z oddali, nadbiegła kula zbłąkana, niewiedzieć przez kogo wysiana, niewidoczna i lotna jak duch... Ze świstem przecięła powietrze i, jak pszczoła w kwiecie, pogrążyła się w maluchnem sercu chłopięcia: żądło miała śmiertelne... Zachwiał się młody Ignaś, upadł na zimny śnieg... Zimna śmierć schyliła się nad nim, macierzyńską dłoń na nim położyła – i uśpiła go na wieki...
Sen w wigilję ma znaczenie wieszcze, bo co się komu w noc tę śni, to niechybnie się sprawdzi... Co śniło się w noc Bożych Narodzin małemu żołnierzykowi, który, choć usnął na posterunku, jednak do samego końca nie zaniedba! powinności – dobrowolnie na się przyjętej?...

Oto hen pod popielałem niebem zimowem leciał, jako jeden z tych aniołów, co śpiewali,