Strona:Józef Birkenmajer - Łzy Chrystusowe.djvu/75

Ta strona została przepisana.
– 73 –

to ponosi, na co myśmy i ci oto wszyscy zasłużyli przez złość swoją?
I zwrócił się do zelżonego, mówiąc z pokorą wielką:
Panie! nie pamiętaj występków moich i miej na mnie wzgląd, gdy wnijdziesz do królestwa Swego... Albowiem ja wierzę, żeś Ty jest Bóg i Sędzia nasz!
A w zamian za to doszła do uszu jego błoga odpowiedź, niby pieśń rozkosznie dzwoniąca:
Zaprawdę, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju!
I jako dalszy ciąg pieśni tej zabrzmiały w duszy nawróconego rozbójnika dźwięki przemiłe i pokrzepiające. Zdawało mu się, że widzi orszaki duchów czystych, niosących pienie ponad zawoje chmur, ozłoconych przedzachodniem słońcem. Na czele tego orszaku widział dwa cienie znajome, przyzywające go dłońmi i wołające:
– Synu nasz!...
Wtedy przypomniał sobie ojca i matkę, przypomniał opowieść ich, w dzieciństwie zasłyszaną, o niebiańskich gościach i cudownem swem uleczeniu... Zrozumiał wtenczas, kim był ów mąż niewinnie Ukrzyżowany...
...I ocknął się z widzeń i spojrzał na Pana swego. Lecz on już wydał ostatnie tchnienie –