Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Całe życie biedna.djvu/93

Ta strona została uwierzytelniona.
79

on mnie miał za uczciwego człowieka? Czy nie drwił on sobie ze mnie. Ale nie! Oni chcieli ze mnie wyrozumieć co Podkomorzyna da po siostrzenicy, jam się im tęgo wywinął i nic nie powiedziałem. Trzeba jechać do Podkomorzynéj i oznajmić jéj o wszystkiém. Niechaj ona nie wyzuwa się z majątku, kto wie czy P. Mateusz zrobi kommissarzem czy nie? a ja może. —
I tu nieśmiał nawet sam sobie głośno swoich zuchwałych myśli powierzyć.
— Niech Podkomorzyna da panience 50,000 złotych, to i to dosyć tymczasem, a zresztą głuchą, ustną obietnicę zapisu, bez wyrażenia jéj w intercyzie. Kto wie? kto wie?
Dumał sobie znów coś niewyrozumiale P. Bałabanowicz poprawując peruki.
— Przy zaręczynach nie będzie mowy o posagu wyraźnéj, a jak przyjdzie pisać intercyzę, złagodzim pana młodego obietnicami zapisu całego majątku, gruszkami na wierzbie — bo kto to wie! sza, Bałabanosiu! to się rozumie! Poprawił peruki i odezwał się do furmana.
— Do Złotéj Woli!

separator poziomy