Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/283

Ta strona została uwierzytelniona.

275
DOLA I NIEDOLA.

o swój skarb; ale Francuz odgadłszy obawy, i wchodząc w jéj macierzyńską troskliwość, uspokoił ją tém, że młody człowiek jest rozsądny, chłodny, nie okazujący żadnych usposobień do płochości.
Stanęło więc na tém, że Adam miał choć małemi drzwiami wejść na świat większy.
Szło o to: kto go w niego wprowadzi? Francuzów i Francuzek lękała się znowu kasztelanowa; zdawało jéj się, że będzie ze wszech miar lepiej, gdy się to za pośrednictwem jednego z bawiących za granicą domów polskich da wykonać.
Nie zbywało naówczas na tych dobrowolnych emigrantach w Paryżu i po wszystkich niemal dworach Europy; niektóre rodziny wielkich imion a nadszczerbionych fortun, nie wynosiły się prawie z Francyi. Domów polskich w Paryżu nie brakło, chodziło tylko o wybór z nich jednego.
Pomiędzy dawniéj zamieszkałemi znajdował się tam jeden i pokrewieństwem i dziecinnemi jeszcze stosunkami połączony z kasztelanową. Długo rozmyślając nad wyborem, Julia wpadła na przekonanie, że sam los wyznaczał jéj przyjaciołkę młodości, któréj będzie mogła śmiało powierzyć w opiekę Adama.
Pani domu była towarzyszką serdeczną jéj lat dziecinnych, rozumiały się dobrze: dla niéj hrabina mogła nie mieć tajemnic, wytłómaczyć jéj co innym pozostać musiało tajemnicą.
Krystyna X... była jéj rówieśnicą o parę lat od niéj młodszą, jéj krewną; łączyły je trochę losy podobne, trochę charaktery zbliżone, wypadki... przyjaźń... wszystko.
Julia i Krystyna, przy wielu sympatyach i pozorném podobieństwie, w głębi serc wcale były różne od siebie.