Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/289

Ta strona została uwierzytelniona.

281
DOLA I NIEDOLA.

nego strapienia; bo wierny jéj od lat kilku przyjaciel serca, wice-hrabia de St.-Géron, w chwili gdy mu wypadało może dla przekonania o szczerém przywiązaniu oświadczyć się z dozgonną ofiarą ręki i imienia, znikł prawie nagle.
Uczynił to wprawdzie mimowoli, w rozpaczy, ale dziwnie mu posłużyło mianowanie na jakiś urząd w Gwadalupie, które całkiem niespodzianie otrzymał... Nie było nawet mowy, aby hrabina mogła płynąć z nim do kolonij...
Skład okoliczności był osobliwszy: śmierć męża, strata przyjaciela zeszły się razem. Hrabina Krystyna przecięż nie straciła ani przytomności, ani ochoty do życia. Mężowi sprawiła pogrzeb nader wspaniały, postarała się nawet o szumne nekrologi w gazetach holenderskich. O wice-hrabi wspominała tylko z politowaniem i szyderstwem, dowodząc, że o nim łatwo jéj było zapomnieć, że pod koniec był niesłychanie nudny... Tymczasowo zastępował go poczciwy, otyły, głupowaty książę C...; który się w Krzysi kochał niegdyś, gdy była dzieckiem, a gdy dorosła na pannę, chciał się z nią żenić. Potém zmuszony był inną poślubić, ale pozostał wierny swéj pierwszéj miłości. Był to wygodny posługacz.
Książę C... miał na dziedzictwo jedną z tych poczciwych głupot, którym się bardzo wiele przebacza, bo wiele kochają... Krzysia całe życie drwiła sobie z niego, posługiwała się nim, żartowała nielitościwie, wystawiała go na śmiech ludzki. On to wszystko z cudowną cierpliwością przyjmował, byle na przeprosiny piękną jéj, choć często przybrukaną ucałować rączkę.
Książę C... nie był jéj wierniejszy od ogółu kochanków owego wieku: bałamucił się dla dystrakcyi,