Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/299

Ta strona została uwierzytelniona.

291
DOLA I NIEDOLA.

nieopatrzna, rozdwojona, zrujnowana, nachylała się do upadku, i w części nawet nie posiadała téj przewagi, jaką miała rodzina Krystyny.
To było głównym powodem, dla którego Adam ważył się na szkaradną niewdzięczność; jednak ostrożny, bojaźliwy, wahał się jeszcze, krok czyniąc naprzód i zostając potém długo na stanowisku, niepewny co czynić... Ale zręczna kobieta prowadziła go tak, że posuwał się na téj drodze często daléj niż chciał: stopniami przyszło do zupełnie otwartych wyznań i układów.
Krystyna zamiast go odstręczać, sama teraz pociągała do zdrady; wymówką dla niéj była namiętność, któréj nie czuła, bo była to raczéj fantazya i rachuba.
— Zważ — mówiła mu ta nowa opiekunka — jaka jest różnica twego położenia, jeśli zostaniesz z Julią? Co ona może uczynić dla ciebie? O.... nie przyjmą cię do rodziny jako spadkobiercę kasztelana, to pewna. Ona za ciebie pójść nie może; będziesz w fałszywéj pozycyi wisiał przy nich na łasce. Ja znam dobrze Julię: ona piętnaście razy w życiu tak się szalenie kochała, jak dziś kocha się w tobie; namiętność przychodzi u niéj łatwo, ale też ostyga równie prędko.... Cóż ona temu winna? biedna istota! Żaden węzeł nie łączy cię z nimi; w chwili gdy inna przyjdzie fantazya, odepchnie cię jak przyciągnęła, porzuci jak wzięła... Kasztelan żyć będzie jeszcze długo; oni wszyscy tam tak ciągną w téj familii. Na wypadek jéj śmierci zostaniesz osamotniony, bez opieki, będziesz musiał bardzo mozolnie dorabiać się podrzędnego stanowiska... Żal mi serdecznie téj biednéj Julii — dodawała wzdychając — o! i ciebie drogi Adamie; ale są fatalizmy... Przypuściwszy, żebym ja mogła wyjść za ciebie, na co