Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/365

Ta strona została uwierzytelniona.

357
DOLA I NIEDOLA.

nie i wziętość, które pochłaniając go całego, miało mu odjąć ochotę do innych intryg i zabawek.
W nauczającéj podróży, którą z nim odbywała od komina do komina dworu swéj familii, starała się, jako wytrawniejsza od niego, wskazać mu przykładami na członkach swéj rodziny, umiejętność życia i robienia karyery, różne strony politycznego świata, różne drogi pochodu i sposoby, jakiemi dobijać się było można coraz wyższych szczebli.
Naturalnie nie było tam wcale prawie mowy o korzyściach ogólnych dla kraju z obrania téj lub innéj drogi, ale o wyzyskaniu położenia dla siebie... Krystyna dawała mężowi zbawienne nauki, a w obawie, aby się zbyt porywczo ku jednéj stronie, paląc za sobą mosty, nie rzucił, kreśliła mu za wczasu program przyszłego postępowania.
— To co czyni rozdzielona familia moja, która wszędzie ma przyjaciół, plecy i zwolenników, na pozór będąc w opiniach niezgodną, a w rzeczy zabezpieczając się tym podziałem na wszystkie obozy od wszelkiego wypadku — myśmy powinni uczynić na mniejszą skalę. Niepotrzeba się garnąć wyłącznie do nikogo, ale o ile możności żyć dobrze ze wszystkimi, czekać, patrzeć i zachować się dla wypadków, aby one nas nie zgniotły... Każde stronnictwo wymaga ofiar... a ty ani ja nie powinniśmy paść ofiarą... Trudno jest zgadnąć kto wygra; trzeba być zawsze gotowym stanąć przy tych, co się utrzymają. Cała twoja mądrość — mówiła mu Krystyna — grać rolę obojętną, niewyraźną, dać się pożądać wszędzie, pokazać czasem, że się ma siłę, ale jéj nie poświęcać, qu’à bon escient... gdy się dobrze wyrachuje, jakby się z niéj największy wyciągnęło pożytek.