Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dola i niedola część I.djvu/370

Ta strona została uwierzytelniona.

362
WYBÓR PISM J. I. KRASZEWSKIEGO.

W kilka tygodni po ślubie, z rana, poprosiwszy go do siebie na śniadanie, kazała mu zajrzeć pod serwetę... Adam znalazł tam order Św. Stanisława i patent na niego, za który gorąco ucałował jéj rączki. Był z niego bardzo szczęśliwy przez parę miesięcy, ubierał się w niego, cieszył, chlubił, i nigdy mu na myśl nie przyszło nawet zapytać siebie: za jakie go dostał zasługi?
Nowy kawaler Św. Stanisława pojechał podziękować za niego królowi, a Stanisław August na skromny jego komplement odparł grzecznie:
Praemiando incitat, spodziewam się że WPan, panie hrabio, ojczyźnie za to wypłacisz się, a nie przestając na téj dystynkcyi, zechcesz ubiegać się o wyższe... Wiele na panu pokładam nadziei.
Adam stał się zwolennikiem króla bardzo gorącym na czas jakiś, — trwało to jednak krótko.
Po upływie pewnego czasu, zawakowało starostwo, które z lat dawnych, od wieku bywało zawsze w rękach rodziny pani hrabiny: jeździła sama, aby na nie wyjednać ustępstwo od swoich, kręciła się i Adam otrzymał tytuł z dochodem. Intrata starostwa była czystym zyskiem dla hrabiny, gdyż uwolniła ją od płacenia mu pensyi, a Adam miał przecię coś własnego. Żona oszczędziła na tém nieco, on zyskał pozór niepodległości, coś jakby własny majątek, chociaż do zarządu musiał użyć ludzi, jakich mu wyznaczono, i w istocie poczuł zaraz, że i tu panem nie był.
Zabierało się nawet na wyjednanie urzędu dworskiego choć niewielkiego, dla nowego pokarmienia ambicyi Adama, gdy stary hetman, którego jako kuzynka hrabina używała do tego poplecznictwa, powiedział jéj otwarcie: